
Zacznijmy od tego, kim nie jesteśmy. Nie mamy wielkiego biura w centrum Warszawy, nie nosimy garniturów i nie pijemy kawy z ekspresu za 20 tysięcy. Jesteśmy małym, ale doświadczonym zespołem ludzi, którzy od 2010 roku prowadzą ten serwis randkowy z ogłoszeniami. Każdy z nas ma na koncie kilka lat pracy w tej branży – i żaden nie trafił tu przypadkiem.
Pamiętam, jak zakładałem pierwszą wersję tej strony na tanim hostingu, mając w portfelu 300 zł i mnóstwo wątpliwości. Dziś mamy kilkaset tysięcy użytkowników, ale wciąż traktujemy to jako nasze rzemiosło, nie fabrykę do zarabiania pieniędzy.
Wiele serwisów mówi o moderacji, ale nikt jej nie robi. U nas każdy anons przed publikacją ogląda człowiek, nie automat. Jeśli ogłoszenie wygląda podejrzanie – ląduje w koszu. Jeśli ktoś próbuje wyłudzić pieniądze – blokujemy konto, często zanim ktokolwiek zdąży to zgłosić. W zeszłym miesiącu odrzuciliśmy ponad 200 ogłoszeń, które nie spełniały naszych standardów.
To chyba oczywiste, ale wierzcie lub nie – w tej branży to wcale nie jest standard. Nie mamy żadnych partnerów, którym sprzedajemy adresy e-mail ani numery telefonów. Nie lubimy, jak ktoś robi to z nami, więc nie robimy tego z Wami.
Sam korzystałem z tego typu serwisów zanim go stworzyłem. Wiem, jak ważne jest, żeby nikt się nie dowiedział. Dlatego w ogóle nie zbieramy danych osobowych. Rejestracja? Tylko e-mail. Możesz go podać nawet tymczasowy. Twoja prywatność jest naprawdę Twoja.
Bo dostajemy maile, w których ludzie dziękują. Ktoś napisał kiedyś, że dzięki naszemu serwisowi poznał kobietę, z którą jest już trzy lata – nie tylko na randki, ale na poważnie. Ktoś inny, że po rozwodzie bał się jakiegokolwiek kontaktu z kobietami, a u nas znalazł kogoś, kto okazał się normalny, cierpliwy i wyrozumiały.
To brzmi może jak tania reklama, ale naprawdę takie rzeczy się zdarzają. I to nas trzyma przy tym projekcie.
Napisz do nas (biuro[małpka]oglaszenia-kobiet.pl) – odpisuje człowiek, nie bot. Może nie w 5 minut, ale w ciągu dnia na pewno.